Newsletter

Wydarzenia i szkolenia
  • Szkoła Zrozumieć Konie *** ŁOMIANKI

    Terminy zjazdów: 28-29.IX, 26-27.X, 23-24.XI, 14-15.XII, 18-19.I, 15-16.II, 14-15.III, 18-19.IV, 16-17.V, 20-21.VI.

    Osoby zainteresowane uczestnictwem w II edycji 2020/2021 rozpoczynającej się we wrześniu 2020 proszę o kontakt mailowy monika@zrozumieckonie.pl

Podejście

Zaufanie

Staram się uczyć, jak być dla konia dobrym przewodnikiem, na którym może on polegać, a nie takim, który swoimi wymaganiami ciągle stawia konia pod ścianą zmuszając do obrony. Jak mówi Steve Halfpenny: „Często to nie same ćwiczenia i nowe obiekty w otoczeniu są straszne dla koni, a sposób, w jaki im je prezentujemy…”

Rzetelne podstawy

Gdy uczestniczyłam przed laty w kursie prowadzonym przez Philipa Nye zadał on uczestnikom na samym początku przewrotne pytanie: Czego chcielibyście, żebym was nauczył? Tego, co was interesuje, czy tego, co jest wam tak naprawdę potrzebne?

Często nasze marzenia i jeździeckie ambicje wybiegają bardziej w przód, niż nasz koń jest w stanie nadążyć. Podczas gdy my chcemy pracować nad bardziej zaawansowanymi elementami, ciało i umysł naszego konia potrzebują pracy nad podstawami. Uświadomienie sobie i akceptacja tego faktu bywa dla nas nieraz trudna, ale jest niezbędna, jeśli chcemy pracować w zgodzie z koniem, a nie wbrew niemu. Staram się solidnie uczyć podstaw i pomóc Wam odnaleźć luki w Waszej relacji z koniem i Waszej wspólnej edukacji. Po ich naprawieniu polepszy się Wasze wzajemne zrozumienie... a wtedy wykonanie trudniejszych elementów przyjdzie Wam i koniowi o wiele łatwiej.

Łagodność, cierpliwość i czas

Jak powiedziała kiedyś instruktorka TTouch Bibi Degn rozpoczynając swoje szkolenie „Wierzymy, że prawdziwa zmiana w koniu i człowieku wymaga czasu i powtórzeń. Nie odbywa się spektakularnie na oczach tłumów w 30 minut. To codzienna systematyczna praca i poświęcony na nią czas”.

Bardzo podobają mi się te słowa i są moim mottem w pracy z końmi. Staram się obserwować i poznać najpierw konie i jeźdźców, zanim zaproponuję im jakąkolwiek zmianę. Wkraczanie w przestrzeń psychiczną i fizyczną jeźdźca i konia, to zawsze bardzo delikatna kwestia.

Powinniśmy zawsze pamiętać o tym, że wszystko, co robimy z końmi, jest dla nich nienaturalne. Żaden koń nie rodzi się z marzeniem, by służyć człowiekowi. A jednak konie zrobią dla nas niemal wszystko i wytrzymują wiele, ponieważ chcą przetrwać, ponieważ są mistrzami dostosowywania się. Ale czy to, że pewne rzeczy da się z nimi zrobić siłą i na skróty, i że to działa, oznacza, że mamy prawo tak postępować? Uważam, że nie.

Wierzę, że mamy obowiązek prezentować koniom nasze oczekiwania w sposób cierpliwy, spokojny i łagodny. Większość osób nie uświadamia sobie, że jeździectwo - zarówno tradycyjne jak i naturalne - opiera się w większości na wzmocnieniach negatywnych. Oznacza to, że człowiek stosuje presję: psychiczną lub fizyczną, którą wycofuje, gdy uzyska ze strony konia pożądaną reakcję. Operowanie tą presją to ogromna odpowiedzialność, umiejętność stosowania jej z wyczuciem jest kluczowa w komunikacji z koniem. Dziś, zarówno w świecie jeździectwa tradycyjnego jak i naturalnego, można zobaczyć wiele nadużyć wobec koni. Presji, również psychicznej, używa się o wiele za dużo i za często. Praca nad dominacją i respektem przysłania często jeźdźcom wszystko inne. Paradoksalnie, większość jeźdźców ma przy tym dobre intencje, wierzą, że tak trzeba z koniem postępować, bo tak zostali nauczeni.

Tymczasem, nawet, jeśli będziemy pracować z koniem bardzo umiejętnie i z dużym wyczuciem, to stawiając przed nim jedynie wymagania, nie zbudujemy z nim prawdziwej więzi. Z pewnością staniemy się liderami, których koń będzie szanował i osiągniemy kontrolę nad nim, co jest oczywiście bardzo ważne, choćby z uwagi na nasze bezpieczeństwo. Warto jednak poszukać w relacji z końmi czegoś jeszcze - relacji opartej nie tylko na szacunku do nas, jako przewodniku, ale i na odczuwanej do nas sympatii. Sympatii wynikającej z przyjemności bycia z nami i robienia rzeczy miłych dla konia a nie tylko dla jeźdźca.

Szacunek do konia

Moim zdaniem prawdziwa więź z końmi powstaje przede wszystkim nie w oparciu o szacunek koni do nas, a w oparciu o nasz szacunek do nich; jako myślących, wrażliwych istot, które odczuwają tak jak my. Mogą być smutne lub szczęśliwe. Miewają depresję. Mogą czuć się dobrze lub źle. Tęsknią. Lubią się bawić. Potrzebują wzajemnego towarzystwa i aktywności. W naszym ludzkim świecie bardzo często ich podstawowe potrzeby nie są spełnione. Jak więc mogą dla nas pracować w pełni swych sił?

Konie czasem się boją, czasem odczuwają ból, a czasem nie rozumieją zadania, a o swoich problemach mogą nam powiedzieć jedynie poprzez opór, straszenie lub ucieczkę.

Szacunek do konia, jako odrębnej niezależnej istoty to dla mnie prawdziwa miłość do koni.

W harmonii z klasyką

Im dłużej się uczę, tym bardziej widzę, jak metody pracy zaliczane do tzw. jeździectwa naturalnego pokrywają się z dobrym jeździectwem klasycznym. Nie ma sensu rozdzielać klasyki i naturalu na dwie odrębne dziedziny. Wielu dawnych klasycznych mistrzów miało wspaniałe, naturalne podejście do koni – tzn. zgodne z psychiką konia i pedagogiką szkolenia. Wielu współczesnych trenerów jeździectwa naturalnego jest doskonałymi klasykami – poza zrozumieniem psychiki konia i wyjątkowymi umiejętnościami komunikacji z nim, mają doskonały dosiad i po prostu świetnie jeżdżą konno. We współczesnym jeździectwie oba te nurty dopełniają się i potrzebują nawzajem. Lepsze zrozumienie psychiki konia, które wnosi do naszej wiedzy jeździectwo naturalne, musi iść w parze z naszą równolegle rozwijającą się umiejętnością jazdy. Zgłębiając końską naturę nie możemy zapominać o pracy nad dosiadem, równowagą, o ciągłym poszerzaniu naszej wiedzy o budowie i ruchu konia. Tylko wtedy, gdy mądrze zrównoważymy nasz rozwój w każdej z tych dziedzin, koń będzie miał szansę pracować dla nas bez bólu, dyskomfortu i niepotrzebnego stresu.

a poza tym wszystkim i przede wszystkim chodzi o to, żeby...

Zobaczyć i Poczuć Więcej...